Największa zagadka alkoholizmu….?

 

Największą zagadką alkoholizmu nie jest to, dlaczego alkoholik pije. Największą zagadką jest to, dlaczego po tylu cierpieniach nadal wierzy, że tym razem będzie pił inaczej.

Przez wiele lat słyszałem różne wyjaśnienia alkoholizmu. Jedni mówili, że jest to choroba. Inni twierdzili, że problem tkwi w słabym charakterze, braku silnej woli lub niewłaściwych wyborach. Powstawały kolejne teorie, badania i definicje. Opisywano fazy alkoholizmu, objawy oraz konsekwencje picia. Im więcej jednak poznawałem ludzi uzależnionych i im dłużej obserwowałem własną historię, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Nie jest nim pytanie, dlaczego alkoholik pije.

Znacznie bardziej fascynujące jest inne.

Dlaczego człowiek, który stracił już tak wiele, nadal wierzy, że tym razem będzie inaczej?

Jeżeli ktoś nigdy nie zmagał się z alkoholizmem, może nie rozumieć, jak niezwykłe jest to zjawisko. Wyobraź sobie człowieka, który wielokrotnie dotknął rozgrzanego pieca. Za każdym razem kończyło się to bólem. Za każdym razem pojawiały się oparzenia. Każdy rozsądny człowiek po kilku takich doświadczeniach nauczyłby się unikać zagrożenia.

Alkoholik zachowuje się inaczej.

Traci rodzinę i nadal wierzy.

Traci zdrowie i nadal wierzy.

Budzi się rano pełen wstydu i nadal wierzy.

Patrzy na cierpienie swoich bliskich i nadal wierzy.

Składa kolejne obietnice, których nie dotrzymuje, a mimo to nadal wierzy, że następny raz będzie wyglądał inaczej niż wszystkie poprzednie.

To właśnie jest największa zagadka alkoholizmu.

Większość ludzi uważa, że alkoholik pije dlatego, że lubi alkohol. Gdyby tak było, problem byłby stosunkowo prosty. Istnieje jednak ogromna różnica pomiędzy lubieniem alkoholu a potrzebowaniem tego, co alkohol daje.

Przez lata pracy z osobami uzależnionymi słyszałem historie, które były do siebie zadziwiająco podobne. Wielu alkoholików nie wspomina pierwszego kieliszka jako wyjątkowo przyjemnego doświadczenia. Nie mówią o smaku alkoholu ani o świetnej zabawie. Opisują coś znacznie głębszego.

Mówią o uldze.

Mówią o spokoju.

Mówią o poczuciu, że po raz pierwszy od dawna wszystko stało się prostsze.

Niektórzy opisują to tak, jakby całe życie nosili na plecach niewidzialny ciężar, który nagle zniknął. Inni mówią, że po raz pierwszy poczuli się częścią świata. Jeszcze inni wspominają, że zniknął lęk, napięcie lub poczucie bycia gorszym od innych.

Kilka razy słyszałem zdanie, które wyjątkowo zapadło mi w pamięć.

„To było tak, jakbym całe życie się dusił i nagle mógł zacząć oddychać.”

Dla osoby, która nie jest alkoholikiem, może to brzmieć przesadnie. Dla wielu alkoholików jest to jednak niezwykle trafny opis.

Być może właśnie tutaj znajduje się klucz do zrozumienia tego problemu.

Większość ludzi patrzy na alkohol i widzi substancję.

Alkoholik często widzi rozwiązanie.

Nie rozwiązanie rzeczywiste, lecz rozwiązanie odczuwane.

Przez chwilę nie trzeba myśleć.

Przez chwilę nie trzeba czuć.

Przez chwilę można uciec od lęku, samotności, poczucia winy lub chaosu, który od lat towarzyszy w środku.

Problem polega na tym, że alkohol nigdy nie rozwiązuje tych problemów. On jedynie na moment je zagłusza.

Jest jak tabletka przeciwbólowa podawana człowiekowi ze złamaną nogą. Na chwilę zmniejsza cierpienie, ale nie leczy przyczyny. Co więcej, z czasem sam staje się źródłem jeszcze większego bólu.

Mijają lata.

Pojawiają się kolejne straty.

Relacje rozpadają się jedna po drugiej.

Zdrowie zaczyna się pogarszać.

Rosną długi.

Narasta samotność.

A mimo to gdzieś w umyśle pozostaje wspomnienie tamtej pierwszej ulgi.

Tamtego pierwszego oddechu.

Tamtego pierwszego poczucia wolności.

I właśnie dlatego alkoholizm jest tak podstępny.

Alkoholik nie wraca do alkoholu dlatego, że nie pamięta cierpienia.

On wraca dlatego, że pamięta ulgę.

To właśnie ta różnica sprawia, że tak trudno jest zrozumieć uzależnienie ludziom z zewnątrz.

Żona widzi dziesiątki kłamstw.

Dzieci widzą zawiedzione obietnice.

Rodzina widzi chaos.

Lekarz widzi konsekwencje zdrowotne.

Pracodawca widzi nieodpowiedzialność.

Alkoholik natomiast, choć doskonale zna wszystkie te konsekwencje, nadal pamięta coś jeszcze. Pamięta obietnicę, którą alkohol złożył mu wiele lat wcześniej.

Obietnicę spokoju.

Obietnicę bezpieczeństwa.

Obietnicę ulgi.

Dlatego właśnie po miesiącach, a czasem nawet po latach abstynencji, w głowie może pojawić się myśl:

„Może tym razem będzie inaczej.”

To zdanie zniszczyło życie milionom ludzi.

Nie brzmi groźnie.

Nie brzmi dramatycznie.

Nie brzmi jak początek tragedii.

Brzmi niewinnie.

Wręcz rozsądnie.

A jednak właśnie od tej myśli zaczyna się wiele nawrotów.

Nie od pierwszego kieliszka.

Nie od baru.

Nie od imprezy.

Od myśli.

Od przekonania, że tym razem będzie inaczej.

W środowisku AA często mówi się o obsesji umysłu. Dla wielu osób z zewnątrz brzmi to jak abstrakcyjne pojęcie. W rzeczywistości jest to bardzo konkretne doświadczenie. Człowiek zaczyna wierzyć własnym myślom bardziej niż własnej historii. Zaczyna wierzyć obietnicom umysłu bardziej niż faktom. Zaczyna wierzyć, że tym razem uda mu się kontrolować coś, czego nie był w stanie kontrolować przez wiele lat.

I właśnie dlatego alkoholizm nie jest wyłącznie problemem picia.

Gdyby był, wystarczyłoby odstawić alkohol.

Prawdziwy problem jest znacznie głębszy.

Dotyczy sposobu myślenia.

Dotyczy emocji.

Dotyczy pustki, którą człowiek próbuje czymś wypełnić.

Dotyczy ran, przed którymi próbuje uciec.

Dotyczy przekonania, że rozwiązanie znajduje się na zewnątrz, podczas gdy prawdziwa odpowiedź znajduje się wewnątrz.

Po latach pracy z osobami uzależnionymi coraz bardziej wierzę, że największą tragedią alkoholika nie jest sam alkohol.

Największą tragedią jest to, że przez wiele lat szuka rozwiązania dokładnie w tym miejscu, które jest źródłem jego cierpienia.

Szukając spokoju, znajduje chaos.

Szukając wolności, znajduje zniewolenie.

Szukając ulgi, znajduje ból.

A mimo to nadal wierzy.

I być może właśnie dlatego największą zagadką alkoholizmu nie jest pytanie, dlaczego alkoholik pije.

Największą zagadką jest to, dlaczego po tylu cierpieniach nadal wierzy, że tym razem będzie pił inaczej.

Bo odpowiedź na to pytanie prowadzi znacznie głębiej niż wszystkie opisy faz alkoholizmu. Prowadzi do samego serca uzależnienia. Do miejsca, w którym człowiek nie walczy już z alkoholem, lecz z własnym umysłem, własnymi emocjami i własną tęsknotą za czymś, czego przez całe życie szukał w niewłaściwym miejscu.

Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa / gotowy na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.

 

Dodaj tu swój tekst nagłówka

Scroll to Top