
Zanim znienawidzisz siebie za „brak postępów” – spójrz, ile już przepracowałeś!
Znasz to uczucie?
„Wciąż jestem w tym samym miejscu.”
„Inni już dawno ogarnęli swoje życie, a ja…?”
„Tyle terapii, tyle książek, tyle pracy – a ja nadal się rozpadam przy byle czym.”
I wtedy przychodzi znajomy głos w głowie:
„Jesteś beznadziejny.”
„Za wolny.”
„Nigdy się nie zmienisz.”
Ale zanim pozwolisz temu głosowi znowu cię zniszczyć – zatrzymaj się.
Spójrz nie na to, gdzie nie jesteś, ale na to, przez co przeszedłeś.
Bo może nie widać postępów. Ale to dlatego, że przetrwałeś coś, czego nikt nie widzi.
Healing to nie spektakl
Nie wygląda dobrze na Instagramie.
Nie ma osi czasu, punktów kontrolnych ani certyfikatów.
Czasem healing to:
- wybranie siebie, mimo że boisz się odrzucenia,
- nieodpisanie na wiadomość od osoby, która kiedyś cię raniła,
- pozwolenie sobie na płacz, zamiast wmawiać sobie, że „trzeba być twardym”.
To nie są wielkie kroki. Ale są prawdziwe.
I wymagają więcej odwagi niż całe „rozwojowe” wyzwania z sieci.
Proces uzdrawiania to nie wyścig
Nikt nie daje medali za przepracowanie dzieciństwa.
Nikt cię nie oklaskuje, kiedy stawiasz granice.
Nikt nie widzi, ile kosztuje cię zwykła rozmowa, w której nie zgadzasz się z kimś bliskim – bo wcześniej zawsze milczałeś.
Ale to są twoje wewnętrzne rewolucje.
I właśnie dlatego są najważniejsze.
Porównywanie się z innymi w procesie uzdrawiania to jak porównywanie ran – nie da się tego mierzyć.
Bo nie wiemy, co kto w sobie niesie.
Nie wiemy, ile kłamstw o sobie ktoś musiał odczarować, żeby móc w ogóle zacząć oddychać.
Co zrobić, gdy czujesz, że stoisz w miejscu?
- Zrób listę tego, co dziś robisz inaczej niż rok temu. Nawet jeśli to drobiazgi.
- Przypomnij sobie, czego kiedyś się bałeś, a dziś potrafisz to unieść.
- Zauważ, jak się zmienił twój sposób reagowania – nawet jeśli nadal boli.
- Zadaj sobie pytanie: czy naprawdę się nie zmieniam, czy tylko nie widzę efektów tak szybko, jak bym chciał?
Wolna droga to nadal droga.
Małe kroki to nadal ruch.
I czasem największy postęp to po prostu niepowrót do starego.
Na koniec…
Zanim znienawidzisz siebie za to, że „ciągle jesteś w procesie” – spójrz, ile już zrobiłeś.
Nie miałeś wsparcia, jakiego potrzebowałeś.
Nie miałeś idealnych warunków.
A mimo to – wciąż tu jesteś. Wciąż próbujesz. Wciąż się budzisz.
To nie jest stagnacja. To jest odwaga, którą tylko ty możesz docenić.
Nie jesteś za wolny. Jesteś dokładnie tam, gdzie masz być. I to, co robisz – ma znaczenie. Nawet jeśli nikt tego nie widzi. Nawet jeśli tylko ty wiesz, ile cię to kosztuje.
Jeżeli jesteś gotowy na kolejny krok, zapisz się na bezpłatną konsultację.


