
O przejściu z pozycji ofiary do pozycji twórcy 🙂
Na początku był bunt.
Złość.
Żal.
Pytanie powtarzane do znudzenia – do siebie, do Boga, do świata: „Dlaczego ja?”
Dlaczego ja miałam taką rodzinę?
Dlaczego mnie spotkało to wszystko?
Dlaczego oni mogli, a ja nie?
I długo w tym siedziałam.
W roli ofiary.
W bezsilności.
W przekonaniu, że moje życie jest jakie jest, bo ktoś inny je takim uczynił.
Aż przyszedł moment… w którym przestałam czekać na przeprosiny, których nigdy nie usłyszę.
Przestałam czekać, aż inni się zmienią. Aż zrozumieją.
Przestałam czekać, że ktoś mnie uratuje.
Bo coś we mnie pękło – ale nie na gorsze.
Pękło, żeby mogło się narodzić coś nowego.
I wtedy zadałam sobie pytanie:
„Co dalej?”
Zaczęłam rozumieć, że ci, którzy mnie zranili – nie potrafili inaczej.
Nie dlatego, że jestem gorsza, mniej warta, słabsza.
Ale dlatego, że oni sami byli zranieni.
To byli ludzie bez narzędzi.
Z traumą.
Z pustką.
Którzy po prostu oddali mi to, co sami dostali.
I to był moment, w którym coś się we mnie zmieniło.
Bo po raz pierwszy zobaczyłam, że ja mogę przerwać ten łańcuch.
Że mogę zatrzymać ból, który niesiony jest z pokolenia na pokolenie.
Że mogę zacząć budować życie po swojemu – nawet jeśli nie miałam dobrego wzoru.
Nie chcę już płakać nad tym, co było.
Nie chcę zganiać winy na innych, żeby tylko nie ruszyć z miejsca.
Nie chcę już żyć w trybie: “bo oni…”
Bo ja już nie chcę być ofiarą.
Dziś wiem, że wszystko, co wydarzyło się w moim życiu – było początkiem.
Niekoniecznie czymś dobrym.
Ale czymś, co mogę przetransformować w siłę.
I wiem, że to, czy moje życie będzie lekkie czy ciężkie — zależy teraz ode mnie.
Od tego, czy codziennie wybiorę:
– rozwój,
– duchową praktykę,
– stawianie granic,
– i opiekę nad sobą.
Bo kiedy stajesz się twórcą swojego życia –
świat już nie może Cię złamać.
Może Cię zaskoczyć.
Może zaboleć.
Ale nie złamie Cię — jeśli jesteś w zgodzie ze sobą.
I dlatego dziś nie pytam już: „Dlaczego ja?”.
Bo już nie chcę być w miejscu, gdzie wszystko mi się „przydarza”.
Dziś pytam:
„Co dalej?”
Bo wiem, że to ode mnie zależy, co zrobię z tą historią.
I może… Ty też jesteś w tym punkcie.
Punkcie, w którym wszystko się wali — ale może to właśnie znak, że masz zacząć coś budować.
Po swojemu.
Od nowa.
Na własnych warunkach.
Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.


