Wcześniej walczyliśmy o to, kto ma rację. Dziś walczymy o nas :)

 

 

O zmianie perspektywy z „ja kontra ty” na „my kontra problem”

Był taki czas, kiedy każde nieporozumienie kończyło się walką.

Nie rozmową.

Nie próbą zrozumienia.

Walką o rację.

Każdy z nas bronił swojego punktu widzenia jak terytorium.
Jakby przyznanie się do błędu oznaczało porażkę. Jakby „wygranie” kłótni miało przywrócić spokój.
Tylko że nie przywracało.

Zostawała cisza.

Chłód.

Odsunięcie.

Bo nawet kiedy jedno z nas „wygrało” – oboje przegrywaliśmy.

I dopiero z czasem zrozumieliśmy, że w związku to nie chodzi o to, kto ma rację.
Chodzi o to, czy wciąż jesteśmy po tej samej stronie.

Nie „ja kontra ty”.
Tylko „my kontra problem”.

To była jedna z najważniejszych zmian w naszym myśleniu.
Zamiast szukać winnych, zaczęliśmy szukać rozwiązań.
Zamiast czekać, aż druga strona „wreszcie zrozumie” – zaczęliśmy mówić, jak się czujemy.
Bez oskarżeń. Bez krzyku. Bez cichych dni.

Bo kiedy naprawdę kochasz, przestajesz grać w „kto pierwszy przeprosi”.
Zaczynasz się troszczyć o to, jak dojść razem do miejsca, w którym oboje poczujecie się usłyszani.

To nie oznacza, że się nie kłócimy.
Ale każda trudna rozmowa kończy się dziś bliżej, nie dalej.
Bo mamy wspólny cel: nawet jeśli się różnimy – chcemy iść dalej razem.

I to jest dla mnie prawdziwa dojrzałość w relacji.
Nie rezygnacja z siebie. Ale gotowość, by słuchać.
Nie potrzeba kontroli. Ale pragnienie zrozumienia.

Nie jesteśmy już przeciwko sobie.
Jesteśmy zespołem.

Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.

 

Dodaj tu swój tekst nagłówka

Scroll to Top