Nie boję się już siebie :)
Dawniej uciekałaś w działanie, perfekcję, „ogarnianie”.
W relacje. W ciągły hałas.
Byle nie zostać sama ze sobą.
Bo kiedy zostawałaś — przychodziły emocje.
Tak silne, że aż straszne.
Złość, której nie wolno było wyrażać.
Lęk, który nie miał wtedy słów.
Smutek, którego nikt nie zauważył.
I nagle zaczynasz rozumieć… że właśnie od tych emocji uciekasz całe życie.
A przecież to one czekają, by je w końcu usłyszeć.
By je przyjąć.
By przestać się ich bać.
Ten tekst jest o momencie, w którym przestajesz ze sobą walczyć.
O najgłębszej formie uzdrowienia: kiedy nie boisz się już być sama ze sobą.





