
O sile, która rodzi się w ciszy, nie w chaosie.
Kiedyś myślałam, że siła to zaciśnięte zęby, szybkie działanie, twarda odpowiedź i perfekcyjna kontrola nad wszystkim.
Byłam dobra w ogarnianiu.
W walczeniu.
W stawaniu na rzęsach, żeby dać radę — nawet kiedy byłam już na skraju sił.
Bo przecież życie nie czeka. Bo trzeba działać. Bo trzeba „być silną”.
Ale w pewnym momencie poczułam, że nie daję rady.
Wysiadłam psychicznie i fizycznie 🙁
I w końcu zrozumiałam coś zupełnie innego.
Że prawdziwa siła nie zawsze jest głośna.
Czasem jest cicha jak oddech.
Stabilna jak korzeń.
Ciepła jak własna obecność.
Prawdziwa siła nie polega na tym, że wszystko kontroluję —
tylko że potrafię odpuścić, gdy trzeba.
Że nie muszę już krzyczeć, żeby być słyszana.
Że nie wchodzę w każdą walkę, bo znam swoją wartość.
Że zamiast reagować impulsem — oddycham i wybieram.
Ten spokój, który dziś mam, nie przyszedł sam.
Wypracowałam go.
Codzienna praca nad sobą.
Oddech po oddechu.
Medytacja.
Poprzez uzdrawianie emocji, pracę nad sobą , nad swoimi słabościami i lękami.
Codzienną medytację, odcięcie się od bodźców, które zabierały mi jasność.
Przez decyzje, które nie były łatwe — ale były moje.
Dziś, kiedy wszystko dookoła krzyczy „więcej, szybciej, mocniej” —
ja wybieram spokój.
I nie, to nie znaczy, że nic mnie już nie rusza.
To znaczy, że już nie daję sobą szarpać byle impulsowi.
Bo spokój to nie bierność.
Spokój to wybór. To obecność. To siła.
I może właśnie ten spokój… to moja najnowsza super moc!!!
Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.


