
Nie potrzebujesz motywacji. Potrzebujesz pożegnań.
Znowu szukasz motywacji.
Nowego impulsu. Cytatu, filmu, podcastu, który da ci kopa.
Znowu próbujesz się „nakręcić” do działania, zmiany, powrotu na właściwe tory.
Ale to nie działa. Albo działa tylko na chwilę.
Bo nie potrzebujesz kolejnego „weź się w garść”.
Potrzebujesz czegoś znacznie głębszego.
Potrzebujesz pożegnania.
To nie brak motywacji cię zatrzymuje
To, co cię blokuje, to ciężar, który niesiesz, ale nie chcesz go puścić.
To relacja, którą trzymasz na „może jeszcze się zmieni”.
To rola, która już cię wypala, ale boisz się przyznać, że nie jesteś już tą osobą.
To przekonania, które kiedyś cię chroniły, ale dziś cię więżą.
Nie ruszysz dalej, jeśli nadal trzymasz się tego, co cię zatrzymuje.
A my często próbujemy „zmotywować się”, nie zauważając, że jesteśmy przywiązani do tego, co nas niszczy.
I dopóki tego nie pożegnasz – będziesz się kręcić w kółko.
Z setką planów, z toną zapału, z kolejnym „od jutra”.
Dlaczego tak trudno się żegnać?
Bo pożegnania są bolesne.
Bo pożegnania oznaczają uznanie, że coś się naprawdę skończyło.
A końce to nie tylko strata – to też pustka.
A my wolimy coś bolesnego niż nic.
Wolimy znane cierpienie niż nieznany spokój.
Ale to, czego się trzymasz, nie przynosi już życia.
To relacja bez wzajemności.
To rola, którą grasz z przyzwyczajenia.
To nawyk, który miał cię chronić, a dziś cię więzi.
Pożegnania nie zawsze są głośne
Czasem pożegnanie to:
- odłożenie telefonu i nieodezwanie się więcej,
- wypowiedzenie na głos: „już tego nie chcę”,
- zamknięcie drzwi do przeszłości, które zostawiały uchyloną tylko z lęku,
- napisanie listu, którego nigdy nie wyślesz, ale którego ty musisz przeczytać.
Pożegnanie nie musi być dramatyczne.
Musi być prawdziwe.
Co możesz zrobić?
- Zadaj sobie pytanie: co w moim życiu już się skończyło, ale ja wciąż to trzymam?
- Zobacz, czego się boisz, jeśli to odpuścisz. Może boisz się pustki. Może nowego początku.
- Przygotuj rytuał pożegnania. List. Ciszę. Symboliczne działanie. Cokolwiek pomoże ci domknąć.
- Zobacz, co się pojawi, gdy puścisz. Bo miejsce po czymś starym nie musi być puste. Może być wolne.
Na koniec…
Nie musisz się zmuszać.
Nie musisz się motywować.
Nie musisz być silny.
Ale jeśli naprawdę chcesz ruszyć naprzód – najpierw zrób miejsce.
Pożegnaj.
Odłóż.
Zamknij.
Bo dopiero wtedy naprawdę zaczniesz.
Nie z przymusu. Nie z presji.
Z przestrzeni.
Z prawdy.
Z siebie.
Nie chodzi o więcej siły. Chodzi o mniej iluzji.
Bo prawdziwa przemiana zaczyna się nie od „tak”, ale od „dość”.
Jeżeli już wiesz, że jesteś gotowa/gotowy pożegnać się z czymś starym i chcesz iść dalej, to jesteś w dobrym miejscu.
Zapisz się na bezpłatną konsultację.


