Nie potrzebuję już, żeby życie było idealne. Potrzebuję, żeby było moje:)

 

 

Przez wiele lat próbowałam żyć tak, jak „powinno” się żyć.
Zgodnie z oczekiwaniami. Według schematu.
Chciałam, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Żeby dom wyglądał perfekcyjnie.

Żeby relacje układały się „jak w filmie”.

Żeby inni byli ze mnie dumni.

Żeby nikt nie miał prawa powiedzieć, że coś robię źle.

Chciałam być idealną, ale też oczekiwałam ,że inni będą to chwalić i mówić jaka jestem super.

Kiedy tak się nie działo, chodziłam sfrustrowana i zła.

W środku też … byłam zmęczona.
Wyczerpana udawaniem, że wszystko gra.
Zestresowana, że coś pójdzie nie tak.
Zamrożona w roli tej, która ogarnia — bo nie wolno jej „zawalić”.

I w końcu zrozumiałam:
Nie chcę już perfekcji. Chcę prawdy.
Chcę móc odetchnąć. Móc się pomylić. Mieć bałagan w kuchni, czuć emocje, robić coś tylko dla siebie — nawet jeśli nikomu się to nie podoba.
Nie potrzebuję życia, które dobrze wygląda z zewnątrz.
Potrzebuję życia, które jest moje. Takie, w którym jestem sobą.

To nie oznacza rezygnacji z rozwoju czy marzeń.
To oznacza, że nie muszę być idealna, żeby być wystarczająca.
Że mogę odpocząć, zanim się wykończę.
Że mogę powiedzieć „nie”, nawet jeśli komuś to nie pasuje.
Że mogę wybrać spokój, choć inni wolą chaos.

Dziś nie porównuję się już z innymi.
Bo wiem, że każdy ma swoją drogę.
I moja nie musi być najładniejsza — wystarczy, że jest prawdziwa.

Nie gonię już za życiem z z oczekiwaniami.
Bo to, czego naprawdę potrzebuję, to żyć w zgodzie ze sobą.
Po swojemu. Na swoich zasadach.
Z błędami, emocjami, niedoskonałościami…
Ale z poczuciem, że to wszystko jest naprawdę moje.

Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.

 

Dodaj tu swój tekst nagłówka

Scroll to Top