BLOG

Nie boję się już siebie :)

Dawniej uciekałaś w działanie, perfekcję, „ogarnianie”.
W relacje. W ciągły hałas.
Byle nie zostać sama ze sobą.
Bo kiedy zostawałaś — przychodziły emocje.
Tak silne, że aż straszne.
Złość, której nie wolno było wyrażać.
Lęk, który nie miał wtedy słów.
Smutek, którego nikt nie zauważył.
I nagle zaczynasz rozumieć… że właśnie od tych emocji uciekasz całe życie.
A przecież to one czekają, by je w końcu usłyszeć.
By je przyjąć.
By przestać się ich bać.
Ten tekst jest o momencie, w którym przestajesz ze sobą walczyć.
O najgłębszej formie uzdrowienia: kiedy nie boisz się już być sama ze sobą.

Nie boję się już siebie :) Read Post »

Zamiast kontrolować… zaczęłam ufać :)

Zamiast kontrolować… zaczęłam ufać
Długo żyłam w przekonaniu, że jak ja nie przypilnuję – to się rozsypie.
Ludzie, plan, relacje, dom.
Więc pilnowałam wszystkiego… poza sobą.
Dopiero kiedy zaczęłam pracować z własnym lękiem, zobaczyłam, że ta kontrola to nie była siła – to był strach.
Przed chaosem. Przed utratą. Przed bólem, który znałam od dziecka.
I dopiero kiedy zaczęłam puszczać…
Pojawiło się miejsce na coś innego.
Na spokój. Na oddech. Na zaufanie.
Ten tekst jest o tej właśnie przemianie.
O tym, jak z pozycji ciągłego napięcia można wejść w przestrzeń, gdzie nie muszę wszystkiego wiedzieć, wszystkiego ogarniać – żeby czuć się bezpiecznie.

Zamiast kontrolować… zaczęłam ufać :) Read Post »

Nie szukam już nikogo, kto mnie naprawi- robię to sama :)

Nie szukam już kogoś, kto mnie naprawi.
Był czas, kiedy myślałam, że wszystko to „ich wina”.
Że gdyby mój partner był inny, dzieci lepiej się zachowywały, a praca mniej stresowała – to ja byłabym szczęśliwa.
Ale nie byłam.
Bo nawet gdy wszystko na zewnątrz wydawało się „ogarnięte” —
ja w środku się rozsypywałam.
I dopiero kiedy zaczęłam naprawdę zaglądać w siebie, przepracowywać emocje, rany i stare przekonania,
zrozumiałam, że to nie inni mają mnie naprawić.
To ja – z moją historią, emocjami i decyzją, że już nie chcę żyć „na pół gwizdka”.
Ten artykuł jest właśnie o tym.
O końcu czekania.
O początku prawdziwej siły, która rodzi się… w nas.

Nie szukam już nikogo, kto mnie naprawi- robię to sama :) Read Post »

Zamiast pytać dlaczego ja, zaczęłam pytać co dalej?

Czy też miałaś ten moment, w którym pytanie „Dlaczego ja?” przestało wystarczać?
Bo ile można patrzeć wstecz i szukać winnych? Ile razy można przeżywać w głowie to, co się już wydarzyło – i czego nie da się cofnąć?
W pewnym momencie zaczynasz rozumieć, że to już nie o nich chodzi.
Nie o tych, którzy Cię zawiedli, zranili, nie dali Ci tego, czego potrzebowałaś.
Chodzi o Ciebie.
O to, co Ty zrobisz z tą historią.
Ten tekst jest o przejściu z roli ofiary do roli twórcy.
O tej cichej, ale potężnej decyzji: „Nie chcę już dłużej obwiniać. Chcę zacząć żyć.”
O tym, jak zmienia się świat, kiedy przestajesz czekać, aż inni się zmienią – i zaczynasz zmieniać siebie.
To nie jest łatwa droga. Ale to droga, która daje wolność.
Jeśli jesteś gotowa przestać żyć przeszłością — przeczytaj.
Może to też Twój czas, by zapytać: „Co dalej?”

Zamiast pytać dlaczego ja, zaczęłam pytać co dalej? Read Post »

Dorosłam do spokoju :)

„Dorosłam do spokoju” – to nie ładna fraza. To zdanie, które skrywa historię.
Historię bólu, powtarzanych schematów, emocjonalnych nawracających burz i ciągłego kontrolowania wszystkiego wokół – tylko po to, żeby poczuć się choć odrobinę bezpiecznie.
Ten tekst nie jest o szybkim efekcie.
Nie jest o afirmacjach, które mają uspokoić lęk.
Nie jest o ucieczce na weekend offline.
To jest tekst o prawdziwej drodze do spokoju. O łzach, które wreszcie znalazły ujście. O emocjach, które przestały być wrogami. O decyzjach, które wymagały odwagi — ale zmieniły wszystko.
Bo spokój to nie luksus.
To efekt głębokiej pracy nad sobą. Efekt przepracowania tego, co od lat bolało, ale nie miało przestrzeni, by się ujawnić.
Jeśli czujesz, że Ty też jesteś zmęczona ciągłym reagowaniem, nadmiernym analizowaniem i nieustannym napięciem – ten artykuł jest dla Ciebie.
Zobacz, co naprawdę znaczy: dorosnąć do spokoju.
I dlaczego to wcale nie znaczy, że nic Cię już nie rusza.
To znaczy… że już siebie nie zostawiasz.

Dorosłam do spokoju :) Read Post »

Kiedy bycie „potrzebną” staje się uzależnieniem.

Zawsze jesteś dla innych. Zawsze pomocna, zaangażowana, dostępna. Ale w środku… ciągle boisz się, że ktoś odejdzie.
Lęk przed opuszczeniem może przybrać maskę „opiekuńczości” i „empatii”. Ale czasem to nie empatia, tylko głęboki strach, że bez tej relacji… znikniesz. Że nikt nie zostanie. Że jesteś coś warta tylko wtedy, gdy jesteś potrzebna.
A przecież nie musisz już o siebie walczyć. Nie musisz zasługiwać. Możesz być ważna – po prostu dlatego, że jesteś.

Kiedy bycie „potrzebną” staje się uzależnieniem. Read Post »

Scroll to Top