Jak uzależnienie jednej osoby wpływa na całą rodzinę?

To nie jest tylko jego/jej problem
Wielu ludzi myśli, że uzależnienie to prywatna sprawa tej jednej osoby, która pije, ćpa, gra, kompulsywnie kupuje albo znika w telefonie. Że problem zaczyna i kończy się na niej. Prawda jest inna – uzależnienie jednej osoby zawsze zatruwa relacje całej rodziny. I często działa to dużo subtelniej, niż mogłoby się wydawać.
W pracy mentoringowej z osobami współuzależnionymi i DDA widzimy to codziennie: choruje nie tylko uzależniony. Choruje cały system rodzinny. I dopiero wtedy, kiedy wszyscy zaczną się leczyć, możliwa jest prawdziwa zmiana.
System rodzinny – mechanizm naczyń połączonych
Rodzina to system – każdy wpływa na każdego. Kiedy jedna osoba zaczyna się zatapiać w nałogu, cała reszta instynktownie próbuje przywrócić równowagę. Ale ta „równowaga” bardzo szybko staje się destrukcyjna.
- Partnerzy wchodzą w rolę kontrolera lub ratownika. Zaczynają manipulować, wypierać, wypalać się.
- Dzieci biorą na siebie odpowiedzialność, której nigdy nie powinny dźwigać. Stają się „grzeczne do bólu”, niewidzialne, albo przeciwnie – zbuntowane i agresywne.
- Rodzice osoby uzależnionej często wspierają ją finansowo lub emocjonalnie w sposób, który tylko pogłębia uzależnienie.
W efekcie wszyscy funkcjonują w stanie permanentnego napięcia, zaprzeczania i lęku. Rodzina przestaje być miejscem bezpiecznym. Staje się polem minowym.
Cisza, wstyd, iluzja normalności
Jednym z najbardziej toksycznych skutków uzależnienia jest milczenie. Ludzie latami udają, że wszystko jest w porządku. Zamiast mówić: „On jest chory, potrzebujemy pomocy”, mówią: „Nie mów nikomu, co się dzieje w domu”.
To milczenie uczy dzieci, że emocje są zagrożeniem, że nie wolno ufać, że trzeba wszystko kontrolować. Dorastają z wewnętrznym napięciem, które nie znika nawet wtedy, gdy wyprowadzą się z domu. Stają się DDA – dorosłymi dziećmi alkoholików – niosącymi bagaż traum i lęków, które wpływają na ich związki, pracę, samoocenę.
Czy naprawdę można to przerwać? Tak – ale trzeba zacząć od siebie
W mentoringu, który prowadzimy, pokazujemy, że nie trzeba czekać, aż osoba uzależniona się „nawróci”. Ty możesz zacząć proces zdrowienia wcześniej. Możesz przestać kontrolować, ratować, milczeć. Możesz przestać brać na siebie odpowiedzialność za kogoś innego.
To nie jest łatwe. Ale jest możliwe. I daje efekty, które sięgają dalej, niż tylko do twojego komfortu psychicznego. Bo kiedy zmieniasz siebie – zmienia się cały system. Zaczynasz tworzyć przestrzeń, w której prawda może się pojawić, granice mogą zostać postawione, a relacje mogą zacząć się leczyć.
Nie musisz robić tego sam/a
Jeśli żyjesz w cieniu czyjegoś uzależnienia, pamiętaj: nie jesteś sam. Widzimy Cię. I wiemy, jak wygląda życie z lękiem, kontrolą, samotnością w związku.
W naszej pracy mentoringowej wspieramy osoby współuzależnione, DDA i całe rodziny, które chcą się wyrwać z błędnych schematów. Pokazujemy, jak odzyskać siebie. Jak zacząć mówić. Jak żyć inaczej – bez czekania na cud, bez ratowania wszystkich dookoła, bez wypierania własnych potrzeb.
Bo uzależnienie jednej osoby naprawdę wpływa na całą rodzinę. Ale też – uzdrowienie jednej osoby może zacząć uzdrawiać cały system.


