
Czasem myślisz, że stoisz w miejscu.
Że coś nie działa.
Że straciłaś rytm.
Ale to, co nazywasz „zatrzymaniem”…
to często najważniejszy krok w całym procesie.
To moment, w którym coś w Tobie mówi:
Zatrzymaj się.
Sprawdź, czego Ci potrzeba.
Posłuchaj siebie.
Nie pędzisz.
Nie udowadniasz.
Nie szukasz kolejnych rozwiązań.
Tylko jesteś. Z tym, co jest.
I w końcu zaczynasz czuć.
To właśnie wtedy widzisz:
że jesteś zmęczona…
że coś boli…
że coś w Tobie domaga się uwagi.
I zamiast to tłumić — po raz pierwszy to obejmujesz.
Zamiast działać z przyzwyczajenia — wybierasz świadomie.
Zatrzymanie to nie brak ruchu.
To zmiana kierunku — z zewnątrz na wewnątrz.
Bo to właśnie wtedy zadajesz sobie pytanie:
-„Czego mi naprawdę potrzeba?”
– „Czy to, co robię, nadal jest moje?”
-„Co we mnie domaga się uzdrowienia?”
I kiedy to znajdziesz — przepracowujesz to.
Nie z przymusu.
Nie w panice.
Ale z łagodnością i odwagą.
Zatrzymanie to akt największej czułości wobec siebie.
To sygnał, że nie chcesz już żyć na autopilocie.
To moment, w którym nie musisz udawać, że wszystko jest okej.
Bo wiesz, że nawet jeśli coś trzeba uzdrowić — to jest w Tobie siła, żeby to zrobić.
Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.


