Nie wszystko, co mnie zbudowało, muszę dalej nieść!

 

O porzucaniu starych schematów, które kiedyś pomagały przetrwać!

Są rzeczy, które nas ukształtowały.
Reakcje, które kiedyś były jedynym sposobem, żeby przetrwać.
Mechanizmy, które miały nas chronić przed bólem, odrzuceniem, chaosem, samotnością.
Rany, które nauczyły nas funkcjonować w określony sposób.

Ale to, co pomagało nam przeżyć — nie zawsze pomaga nam żyć.

I dopiero kiedy zaczęłam patrzeć na swoje schematy jak na pamiątki z przeszłości, a nie jak na prawdę o mnie, zrozumiałam jedno:
nie wszystko, co mnie zbudowało, muszę dalej nieść.

To, co było potrzebne w dzieciństwie, nie zawsze działa w dorosłości

Dziecko w trudnym domu uczy się:
być ciche, żeby nie prowokować,
być silne, żeby przetrwać,
być niewidzialne, żeby uniknąć gniewu,
być nadodpowiedzialne, żeby ratować dorosłych,
być „grzeczne”, żeby zasłużyć na miłość,
nie czuć, żeby nie bolało.

Te mechanizmy były mądre.
Były sprytne.
Były ratunkiem.

Tylko że dorosłe życie nie jest tym samym miejscem.
A my nadal nosimy w sobie dziecko, które myśli, że jedyny sposób na bezpieczeństwo to stary schemat.

Dorosłość wymaga innych narzędzi.
Ale żeby je zobaczyć — trzeba najpierw zrozumieć, skąd przyszły te stare.

**Schematy to nie „zła część mnie”.

Schematy to część, która kiedyś mnie chroniła.**

Największym krokiem nie jest „pozbyć się ich”.
Największym krokiem jest zobaczyć je bez wstydu.

„Aaa, to mój lęk.”
„To moje napięcie.”
„To moje dziecko we mnie, które wciąż się boi.”
„To mój automatyczny mechanizm ochronny.”

Zamiast walczyć ze sobą — zaczynasz siebie rozumieć.
A rozumienie jest pierwszym krokiem do zmiany.

Od pewnego momentu noszenie starych schematów zaczyna boleć.

Kiedyś Cię chroniły.
Dziś Cię ograniczają.

Zamykanie się chroniło Cię przed krzykiem – dziś niszczy komunikację.
Nadodpowiedzialność ratowała rodzinę – dziś niszczy Twoją energię.
Tłumienie emocji pozwalało przetrwać – dziś odbiera ci autentyczność.
Ucieczka przed konfliktem dawała bezpieczeństwo – dziś niszczy bliskość.
Kontrola dawała przewidywalność – dziś odbiera wolność.

I nagle czujesz, że nie uniesiesz tego dalej.
Bo dźwigasz bagaż, który nie jest już potrzebny.

**Najważniejsze pytanie brzmi:

czy to, co kiedyś Cię chroniło, nadal jest Ci potrzebne?**

Jeśli odpowiedź brzmi „nie” — wtedy zaczyna się prawdziwa zmiana.
Nie rewolucja.
Zmiana.

Krok po kroku uczysz się:

mówić, zamiast milczeć,
czuć, zamiast tłumić,
prosić, zamiast brać na siebie wszystko,
zauważać swoje potrzeby,
ufać sobie bardziej niż lękowi,
pozwalać innym być odpowiedzialnymi za swoje decyzje,
odpuszczać kontrolę,
odrywać się od scenariuszy z przeszłości.

Bo przeszłość miała znaczenie, ale nie musi mieć władzy.

To, że coś mnie zbudowało, nie znaczy, że musi mnie nieść dalej!

Jesteś architektem własnego życia.
Możesz zmienić ściany, które kiedyś były potrzebne.
Możesz wyburzyć mury, które trzymają Cię w miejscu.
Możesz stworzyć nowe fundamenty — świadome, dorosłe, Twoje.

Nie musisz być tą samą osobą, którą uczyniły Cię rany.
Możesz być osobą, którą wybierasz dzisiaj.

A to jest największa wolność:
iść dalej z tym, co pomaga —
i zostawić to, co tylko ciąży.

Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.

 

Dodaj tu swój tekst nagłówka

Scroll to Top