Z miłości do innych… zapomniałam o sobie.

 

 

O powrocie do siebie po latach życia dla innych.

Są ludzie, którzy całe życie niosą innych.
Pomagają, wspierają, tłumaczą, ratują, uspokajają, pocieszają, przepraszają za wszystkich, biorą na siebie ciężary, które nigdy nie powinny być ich.

Często to kobiety, które nauczyły się, że ich wartość zależy od tego, jak bardzo potrafią być potrzebne.
Jak bardzo potrafią być „silne”.
Jak bardzo potrafią wszystko udźwignąć.

I tak bardzo chcą być dobre, wyrozumiałe i kochające, że nawet nie zauważają, kiedy zaczynają znikać.

Z miłości do innych… zapomniałam o sobie.

To jedno zdanie potrafi opisać lata życia w poświęceniu.
Życia w przekonaniu, że moje potrzeby są mniej ważne, że moje emocje przeszkadzają, że moja wrażliwość jest ciężarem.

Zapominanie o sobie nie dzieje się z dnia na dzień.

To nie jest jedna decyzja.
To setki małych „okej”, kiedy wcale nie było okej.
To tysiące momentów, w których tłumaczysz czyjeś zachowania.
To lata odsuwania swoich potrzeb na później.
To automatyczne: „nic się nie stało”, kiedy stało się wszystko.

To życie, w którym jesteś wszystkim dla wszystkich — oprócz siebie.

Powoli przestajesz wiedzieć, co lubisz.
Czego potrzebujesz.
O czym marzysz.
Czego nie chcesz.
Gdzie są twoje granice.

Współuzależnienie ma jedną twarz wspólną dla wszystkich:
pustkę tam, gdzie powinna być JA.

Ale ciało pamięta. Emocje pamiętają. Serce pamięta.

I w pewnym momencie pojawia się zmęczenie, którego nie da się już ignorować.
Pojawia się płacz bez powodu.
Pojawia się gniew, który długo był tłumiony.
Pojawia się potrzeba ucieczki od wszystkiego.
Pojawia się poczucie, że „ja już nie wiem, kim jestem”.

To pierwszy znak, że wracasz do siebie.
Bo dopiero kiedy coś zaczyna boleć — zaczynasz słyszeć własny głos.

**Powrót do siebie nie jest egoizmem.

Jest aktem odwagi.**

Żeby wrócić do siebie, trzeba:

przestać ratować tam, gdzie ktoś nie chce być ratowany,
przestać brać odpowiedzialność za cudze życie,
przestać nosić ciężary, które nie są Twoje,
zacząć mówić „nie”,
zacząć czuć to, co zawsze tłumiłaś,
zacząć dbać o siebie tak, jak dbałaś o wszystkich wokół.

To nie jest łatwe.
Na początku czujesz się winna.
Czujesz się „zła”.
Czujesz się egoistyczna.

Ale to nie jest egoizm.
To jest zdrowienie.

To jest powrót do życia, które było Twoje — zanim oddałaś je innym.

**Prawdziwa miłość nie polega na zapominaniu o sobie.

Polega na obecności, nie na poświęceniu.**

Bo kiedy pamiętasz o sobie, możesz kochać dojrzale.
Możesz dawać z wyboru, nie z lęku.
Możesz być wsparciem, nie łańcuchem.
Możesz być blisko, nie w ratowaniu.
Możesz kochać bez gubienia siebie.

A kiedy kochasz siebie — nie pozwalasz już nikomu traktować Cię gorzej, niż na to zasługujesz.

Powrót do siebie jest powrotem do prawdy.
Do Twojego głosu.
Do Twojej wrażliwości.
Do Twojej siły.

I wtedy dopiero zaczynasz żyć naprawdę.
Nie jako czyjaś funkcja.
Nie jako czyjaś ratowniczka.
Tylko jako TY.

Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.

 

Dodaj tu swój tekst nagłówka

Scroll to Top