
Kiedyś myślałam, że miłość to coś, co przychodzi nagle i zostaje na zawsze.
Że jeśli kogoś pokocham „naprawdę”, to wszystko się samo ułoży.
Bez zgrzytów, bez trudnych rozmów, bez chwil zwątpienia.
Bo przecież tak wygląda to na filmach – patrzą sobie głęboko w oczy, zakochują się bez pamięci, a potem już tylko happy end.
Tylko że życie nie jest filmem.
A prawdziwa miłość nie zawsze jest spektakularna.
Częściej jest… codzienna.
To te małe rzeczy:
– kiedy ktoś pamięta, że nie pijesz rano kawy,
– kiedy słucha, nawet jeśli nie wszystko rozumie,
– kiedy pomaga Ci, mimo że sam też ma gorszy dzień.
Prawdziwa miłość nie krzyczy wielkimi słowami.
Często mówi szeptem, gestem, obecnością.
Nie potrzebuje dramatów, żeby poczuć głębię.
Potrzebuje uczciwości, zaangażowania i wzajemnego wyboru każdego dnia.
Miłość nie zawsze wygląda jak na ekranie – i całe szczęście.
Bo w rzeczywistości to nie wspólna kolacja przy świecach jest najważniejsza, tylko to, że umiecie się dogadać, gdy wszystko idzie nie po Waszej myśli.
Prawdziwa miłość to:
– widzenie drugiego człowieka w jego całości – także ze słabościami,
– gotowość, by być – nie tylko w „lepszym i gorszym”, ale też w zwyczajnym,
– wybór: „nadal chcę być z Tobą”, nawet gdy znika magia, a zostaje codzienność.
Dojrzewanie do takiej miłości to proces.
Czasem bolesny, bo trzeba zrzucić złudzenia i bajki z dzieciństwa.
Ale też uwalniający – bo wreszcie zaczynamy kochać naprawdę, a nie tylko „po wyobrażeniu”.
I może właśnie dlatego miłość, która nie wygląda jak w filmie…
jest bardziej prawdziwa.
Bo nie opiera się na scenariuszu. Tylko na obecności.
Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.


