
O sile, jaka przychodzi, gdy przestajesz czekać, aż ktoś z zewnątrz Cię uratuje.
Przez wiele lat myślałam, że to inni są winni temu, co czuję.
Mąż.
Dzieci.
Praca.
System.
Wszystko było na mojej głowie, a ja nie rozumiałam, dlaczego nikt mi nie pomaga.
Dlaczego wszystko muszę dźwigać sama.
Ale dziś wiem, że to nie była prawda.
Nie dlatego, że oni byli idealni.
Tylko dlatego, że moje oczekiwanie, że ktoś mnie uratuje — było złudzeniem.
W środku byłam na skraju wytrzymałości.
Choć z zewnątrz wyglądało, że ogarniam wszystko – dom, dzieci, życie – wewnątrz byłam tylko cieniem siebie.
Strzępkiem nerwów.
Udającą, że dam radę.
Ale nie dawałam.
I nikt tego nie widział.
Bo ja nie potrafiłam poprosić o pomoc.
Bo myślałam, że jak poproszę – to znaczy, że zawiodłam.
A to przecież ja miałam być tą, która daje radę.
Tą, która wszystko ogarnia.
Tą, która nie potrzebuje wsparcia.
Dzisiaj widzę, że to nie świat mnie zawiódł.
To ja — z tym, co wyniosłam z domu, z tymi wszystkimi cichymi przekonaniami, że trzeba być silną, że emocje to słabość, że lepiej nic nie mówić — stworzyłam w sobie fałszywy obraz siebie.
I gdy w końcu zaczęłam pracować nad sobą – naprawdę, głęboko –
zobaczyłam, że nikt mnie nie naprawi.
I nie musi.
Bo to ja mogę się zatrzymać.
To ja mogę zmienić swoje reakcje.
To ja mogę przepracować swoje emocje, zamiast z nimi walczyć.
I co najważniejsze – to ja mogę przestać udawać, że wszystko jest okej.
Przestałam czekać, aż ktoś mnie zobaczy.
Zobaczyłam się sama.
I od tego zaczęło się prawdziwe uzdrawianie.
Nie jestem już tą, która ciągle się poświęca.
Nie jestem już tą, która czeka na akceptację.
Nie jestem już tą, która szuka ratunku w innych.
Bo wiem, że to ja… jestem tą, na którą czekałam.
Nikt nie może mieć wpływu na moje reakcje i samopoczucie.
Kiedy nad sobą pracuję wiem, że tylko ja mam na to wpływ.
Tylko ja i nikt inny !!!
Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.


