
W świecie, w którym wszystko ma być szybkie, wygodne i skuteczne – praca nad sobą jest brutalnie niedopasowana.
Bo nie przynosi natychmiastowych efektów.
Bo nie da się jej odhaczyć z listy.
Bo nie wystarczy zrobić jednego kursu czy powtarzać kilka afirmacji dziennie.
Prawdziwa zmiana boli.
Nie dlatego, że jest zła.
Tylko dlatego, że wymaga szczerości.
Nie da się jej przejść bez konfrontacji.
Bez wypłakania tego, co niewypłakane.
Bez spojrzenia w oczy swoim demonom.
Bez przyznania: „To ja też byłam częścią tego, co mnie zraniło”.
I tutaj większość się zatrzymuje.
Nie dlatego, że są słabi.
Ale dlatego, że nie zostali nauczeni, jak przechodzić przez ból – zamiast od niego uciekać.
Prawdziwa zmiana wymaga, żeby spojrzeć sobie w oczy i zobaczyć:
– gdzie uciekasz,
– gdzie kłamiesz,
– gdzie wciąż nosisz w sobie złość, której nie chcesz dotknąć.
Wymaga, żeby zdjąć maskę.
Nie tę, którą zakładasz dla innych.
Tę, którą założyłaś dla siebie – żeby nie czuć, nie pamiętać, nie widzieć.
Bo prządek w pokoju nie zrobi porządku w duszy.
Dlaczego tak wiele osób zostaje w miejscu, które ich rani?
Bo ból znany… jest mniej przerażający niż pustka, która może nadejść po nim.
Bo nawet toksyczne schematy dają złudzenie bezpieczeństwa.
Bo łatwiej jest udawać, że „to życie jest trudne”, niż przyznać, że to my wciąż wybieramy cierpienie.
Wtedy pojawia się najgroźniejsza pułapka:
Rola ofiary!
Nie dlatego, że jesteś słaba.
Ale dlatego, że ta rola daje coś w zamian: uwagę, współczucie, zwolnienie z odpowiedzialności.
Ale ta cena jest wysoka.
Bo nie da się uzdrowić swojego życia… trzymając się wersji, w której wszystko jest winą innych.
A prawdziwa zmiana?
Nie wygląda jak przebudzenie w świetle.
Wygląda jak noc, w której zostajesz z sobą – i po raz pierwszy się nie boisz.
Jak moment, w którym nie tłumaczysz się już światu – ale zaczynasz słuchać siebie.
To nie komfort.
To przebudzenie.
I ono boli.
Ale to właśnie ból staje się światłem.
Bo pokazuje, gdzie trzeba zajrzeć.
Nie po to, by się potłuc…
Ale po to, by w końcu przestać się łatać.
Nie każdy wybierze tę drogę.
Nie każdy się odważy.
Nie każdy będzie gotowy przejść przez swoje wewnętrzne piekło, by odnaleźć spokój.
Ale jeśli czytasz ten tekst i czujesz, że to o Tobie –
To być może już wybrałaś.
Nie ulgę.
Nie pozory.
Wybrałaś PRAWDĘ.
I ona, choć niełatwa – wyzwala.
Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.


