
Perfekcyjna. Ogarniająca. Wszystko pod kontrolą.
Zawsze w gotowości, zawsze przewidująca kilka kroków do przodu.
Z zewnątrz wygląda to jak siła.
Ale w środku… często to strach.
Bo kiedyś było tak nieprzewidywalnie, że dziś potrzebujesz kontroli, by czuć się bezpiecznie.
Bo chaos Cię przeraża.
Bo jak nie masz planu – to czujesz się, jakbyś znów miała stracić grunt pod nogami.
Kontrola to nie zawsze wybór.
Czasem to mechanizm przetrwania, który pomógł Ci nie zwariować.
W trudnym dzieciństwie. W toksycznej relacji. W pracy, w której musiałaś udowadniać, że zasługujesz na wszystko 10 razy bardziej.
Z czasem zaczęłaś mylić to z siłą.
Zaczęłaś wierzyć, że „radzę sobie”, „ogarniam”, „mam wszystko pod kontrolą”… to oznaki sukcesu.
Ale czy naprawdę?
Bo kiedy jesteś sama – nie umiesz odpocząć.
Kiedy coś idzie nie po planie – panikujesz.
Kiedy ktoś się spóźnia – czujesz, że zaraz wybuchniesz.
Nie dlatego, że jesteś toksyczna.
Tylko dlatego, że Twoje ciało pamięta czasy, w których brak kontroli oznaczał krzywdę.
Problem jest też wtedy, kiedy zaczynasz kontrolować najbliższych.
To bardzo wpływa na relacje w partnerem czy z dziećmi.
Nie każdy jest w stanie to zaakceptować.
Znasz to?
Musisz wiedzieć, gdzie on jest.
Musisz znać hasło do telefonu dziecka.
Musisz mieć pewność, że niczego nie ukrywają.
Bo jeśli stracisz kontrolę — nie wiesz, co się stanie.
Ale ta potrzeba „pilnowania” nie wzięła się znikąd.
Czasem to nie zazdrość. Nie nadopiekuńczość.
To mechanizm przetrwania.
W dzieciństwie nauczyłaś się, że świat jest nieprzewidywalny.
I że jeśli nie przewidzisz – zaboli.
Dziś… to Ty jesteś tą, która przewiduje.
Która kontroluje.
Która myśli za dwoje.
I choć to miało chronić – niszczy bliskość.
Dlatego w programie nie mówimy od razu: „puść kontrolę, zaufaj życiu.”
Najpierw uczymy: „zrozum, dlaczego ta kontrola się pojawiła.”
Bo pod nią często kryje się mała dziewczynka, która była przerażona.
Która musiała być „dorosła” za wcześnie.
Która nie miała się komu wypłakać, więc wzięła na siebie wszystko.
I może właśnie teraz — po raz pierwszy — możesz jej powiedzieć:
„Już nie musisz wszystkiego pilnować. Już jesteśmy bezpieczne. Już można oddychać.”
Prawdziwa siła nie polega na tym, że wszystko kontrolujesz.
Prawdziwa siła to zdolność… odpuszczenia.
Zaufania sobie. Zaufania życiu.
I nie polegania wyłącznie na starych mechanizmach, które miały pomóc Ci przetrwać — ale dziś trzymają Cię w więzieniu napięcia.
Czasem nie chodzi o to, żeby być jeszcze bardziej ogarniętą.
Czasem chodzi o to, żeby w końcu… poczuć spokój.
Jeśli czujesz ,że jesteś gotowa na zmiany, zapraszamy na bezpłatna konsultację.


