Ucieczka w duchowość też jest ucieczką !

 

Ucieczka w duchowość też jest ucieczką.

Medytujesz. Afirmujesz.
Palisz kadzidła, wizualizujesz światło, słuchasz podcastów o podnoszeniu wibracji.
Mówisz: „Wszystko jest lekcją. Wybaczam. Odpuszczam.”

Podobnie jak medytacja, afirmacje i kadzidła – także wiara w Boga potrafi stać się… zasłoną dymną.

Szczególnie wśród osób po uzależnieniach widać to często: człowiek porzuca alkohol, porzuca nałóg, odnajduje Boga – i od tego momentu jego cała energia idzie w gorliwość religijną. Codzienna modlitwa, msze, różaniec, cytaty z Pisma. Na zewnątrz wygląda to pięknie: „przemiana”, „nowe życie”.

Ale wewnątrz? Wciąż ten sam ból. Wciąż ta sama złość. Wciąż nieprzepracowany wstyd i poczucie winy. Bo wiara, którą buduje się tylko na „byciu posłusznym” i „zakrywaniu grzechów” – nie uzdrawia.

Jeśli wierzysz w Boga – to cudownie. To potężne źródło siły i nadziei. Ale pytanie brzmi: czy traktujesz Boga jak Ojca, który cię kocha i chce twojej prawdy? Czy jak kolejną figurę, przed którą musisz udawać i wstydzić się tego, kim naprawdę jesteś?

Nie możesz prawdziwie zbliżyć się do Boga, jeśli najpierw nie zbliżysz się do siebie. Bo On nie potrzebuje twojego ideału – tylko ciebie, takiego, jaki naprawdę jesteś. Z twoimi emocjami. Z twoim gniewem. Z twoją prawdą.

Wiara, która pozwala ci kochać siebie i patrzeć w swoje rany – prowadzi do uzdrowienia.
Wiara, która każe ci udawać, że „już wszystko dobrze, bo mam Boga” – jest tylko kolejnym sposobem na ucieczkę.

Ale w środku coś nadal boli.
I nie wiesz, dlaczego – skoro „robisz wszystko, jak trzeba”.

A może właśnie dlatego.
Bo duchowość też może być ucieczką.
Najładniejszą, najbardziej „rozwojową” – ale nadal ucieczką.

Duchowy bypassing – czyli kiedy światło przykrywa cień

Jest takie zjawisko w psychologii duchowej – bypassing.
To mechanizm, w którym używamy duchowości, żeby ominąć trudne emocje, a nie je przeżyć.
Zamiast poczuć gniew – mówimy: „wybaczam”.
Zamiast przeżyć żałobę – mówimy: „to było dla mojego wzrostu”.
Zamiast stanąć w swojej prawdzie – mówimy: „to tylko ego”.

I nie zauważamy, że duchowe narzędzia stają się kolejnym sposobem na odcięcie się od siebie.
Od bólu. Od ciała. Od prawdy.

Bo przecież „świadomi ludzie się nie złoszczą”, prawda?
Nie płaczą. Nie potrzebują. Nie cierpią.
Bzdura.

Trzeba umieć połączyć pracę nad sobą i rozwój duchowy. Najważniejsze, żeby nie zatracić się w duchowości ,a pominąć to pierwsze. Bo nie dość, że nie będzie efektów , to możemy zbłądzić.

Prawdziwa duchowość zaczyna się w ciele

Nie w głowie. Nie w książce. Nie w cytacie Osho.
Ale w ciele. W napięciu brzucha. W ściśniętym gardle.
W gniewie, który siedzi w wątrobie. W wstydzie, który rozlewa się po całym ciele.

Prawdziwa duchowość nie omija cierpienia.
Ona przez nie przechodzi.
Bo tylko wtedy jesteś w stanie doświadczyć pełni – a nie połowy siebie.

Nie jesteś tylko światłem.
Jesteś też raną. Krwią. Historii, których nie chcesz pamiętać.
I właśnie tam kryje się prawdziwa siła – nie w afirmacjach, tylko w uznaniu tego, co niewygodne.

Jak rozpoznać, że uciekasz w duchowość?

  • Gdy unikasz konfrontacji, mówiąc: „Nie chcę się obniżać do tej energii.”
  • Gdy boisz się złości – bo to „niskie wibracje”.
  • Gdy wszystko tłumaczysz karmą, ale nie bierzesz odpowiedzialności.
  • Gdy próbujesz wszystko zrozumieć, zamiast coś poczuć.

Co możesz zrobić?

  1. Zejdź z chmur – do ciała. Medytuj, ale potem zapytaj: „Co czuję naprawdę?”
  2. Dopuść emocje. Duchowość nie wyklucza bólu – ona go obejmuje.
  3. Nie traktuj duchowości jak ochronnego kokonu. Ona nie ma cię chronić przed życiem, ale cię do niego prowadzić.
  4. Połącz to, co duchowe, z tym, co ludzkie. Jesteś duszą – ale jesteś też człowiekiem.
  5. Przede wszystkim pracuj na emocjach. I to razem z rozwojem duchowym da niesamowity sukces.

Na koniec…

Duchowość, która nie dotyka cienia – nie uzdrawia.
Duchowość, która nie ma miejsca na gniew, lęk, wstyd – nie prowadzi do prawdy.
Bo prawda jest brudna. Ludzka. Czasem bolesna. Ale właśnie dlatego – autentyczna.

Nie musisz już być „świetlisty”.
Wystarczy, że będziesz cały.

Duchowość to nie ucieczka od życia – to powrót do życia z całą swoją prawdą.
Wiara w Boga to nie konkurs na to, kto bardziej „święty” – tylko relacja, w której możesz się rozpaść i pozwolić się poskładać.
Praca z emocjami i rozwój duchowy nie wykluczają się – przeciwnie. Dopiero razem prowadzą do pełni.

Nie musisz już uciekać ani przed sobą, ani przed Nim.
Wystarczy, że zaczniesz być naprawdę obecny w tym, kim jesteś – i w tym, co czujesz.

Bo prawdziwa duchowość to nie ucieczka od życia. To powrót do niego – z sercem, które już nie musi niczego udawać.

Razem z pracą na emocjach przynosi niesamowite efekty.

Dodaj tu swój tekst nagłówka

Scroll to Top