
Cisza też krzyczy. Tylko inaczej.
Nic nie mówisz.
Nie płaczesz.
Nie wybuchasz.
Nie masz dramatów, nie robisz scen.
Z zewnątrz – spokojny człowiek. Poukładany. Opanowany.
Ale wewnątrz… cisza, która boli.
Bo cisza też krzyczy. Tylko ciszej.
Tak, że słychać ją dopiero w nocy. W bezdechu. W samotności.
W napięciu karku. W ucisku w klatce. W bezsenności, której nie da się już zagłuszyć.
Nie każdy ból krzyczy głośno
Są ludzie, którzy nie krzyczą – bo nauczyli się, że to nic nie da.
Których emocji nikt nie słuchał, więc przestali je wyrażać.
Którzy musieli „być silni”, „nie przeszkadzać”, „radzić sobie”.
I tak powstaje wewnętrzna cisza.
Ale to nie jest spokój. To nie jest stabilność.
To zamrożenie.
Stan, w którym emocje są tak głęboko schowane, że już nawet nie wiesz, że je masz.
Ale twoje ciało wie.
Twoje serce wie.
Twoja dusza… ona nie zapomniała.
Czym naprawdę jest ta cisza?
To:
- przemilczane zranienia, które nigdy nie zostały nazwane,
- decyzje, których nie umiesz podjąć,
- prawdy, które w sobie dusisz,
- potrzeby, których nie wolno ci było mieć,
- granice, których nigdy nie postawiłaś.
Cisza to wszystko, co niewypowiedziane.
I ona nie znika. Ona fermentuje.
Z czasem staje się wypaleniem.
Obojętnością.
Cieniem, który zaczyna pokrywać każdą relację, każdą rozmowę, każde spojrzenie w lustro.
Co możesz zrobić?
Nie chodzi o to, żeby nagle zacząć krzyczeć.
Nie musisz rozsadzać świata, by siebie usłyszeć.
Ale możesz:
- zacząć mówić prawdę – choćby do siebie,
- zauważać napięcia w ciele – i je czuć,
- zadawać pytania: „Czego nie mówię? Czego nie robię, choć czuję, że powinnam?”
Nie musisz od razu robić rewolucji.
Czasem wystarczy jedno zdanie, wypowiedziane na głos – pierwszy raz w życiu.
Albo jedno westchnienie, które puści to, co trzymałaś przez lata.
Na koniec…
Cisza może być ukojeniem.
Ale cisza, która tłumi prawdę – staje się więzieniem.
Nie jesteś za spokojna.
Nie jesteś zimna.
Nie jesteś zbyt zdystansowana.
Może po prostu przez całe życie uczono cię nie mówić.
Nie potrzebować. Nie wyrażać.
Ale dziś możesz się nauczyć mówić.
Nie dla innych.
Dla siebie.
Bo twoja dusza nie chce już być uciszana.
Zacznij od szeptu. Ale nie przestawaj, dopóki nie usłyszysz siebie całkiem.
Zrób kolejny krok i kolejny, aż będziesz gotowa/gotowy na zmianę.
Spróbować żyć bez tego krzyku środku przez przepracowanie emocji.
Jeżeli wiesz ,że to w końcu ten czas, umów się na bezpłatną konsultację.


